Wójt Bałtowa oskarża o obstrukcje wyborów prezydenckich samorządowców. I wstawia się za Polakami

– Żyjemy w wolnym kraju i każdy obywatel, stowarzyszenie ma prawo zgłaszać do prokuratury zawiadomienia. Nie świadczy to jednak o popełnieniu jakiegokolwiek przestępstwa czy wykroczenia – komentuje Hubert Żądło, wójt Bałtowa złożenie przez Sieć Obywatelską – Watchdog Polska zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

Chodzi o wysłanie spisu wyborców Poczcie Polskiej, zanim ustawa o wyborach korespondencyjnych weszła w życie. Zdaniem organizacji Watchdog, było to niezgodne z prawem.
– 'Przekazałem spis wyborców po zapoznaniu się z pismem Wojewody Świętokrzyskiego z dnia 27.04.2020 r i zawartej w niej podstawie prawnej. Wykonanie polecenia Wojewody traktowałem i traktuję jako obowiązek prawny samorządu’ – tak w sms-ie napisał nam wójt Żądło.
Wojewoda w swoim piśmie powołuje się na art. 99 ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 roku, który był nocną wrzutką do jednej z ustaw o tarczy antykryzysowej.
Zdaniem Watchdog Polska, nie jest to wystarczająca podstawa prawna.
Dodatkowo, jak mówi Katarzyna Batko-Tołuć, dyrektor programowy Sieci Obywatelskiej, gminy uzyskały w tej sprawie odpowiednie opinie prawne. Przygotowały je uniwersytety, związki miast i gmin, fundacje, między innymi Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy Fundacja Stefana Batorego, ale – jak się okazuje w naszym województwie także urząd marszałkowski, w którym rządzi Prawo i Sprawiedliwość.
– To nie jest tak, że samorządy zostały zostawione same sobie. Jeżeli jakaś gmina wybrała, że dla niej podstawą prawną jest pismo od wojewody czy opinia UOKiK, która została napisana tak, by w razie czego urząd nie poniósł odpowiedzialności, to teraz taka gmina musi ponieść prawne konsekwencje takiej decyzji – tłumaczy Katarzyna Batko-Tołuć.
Wójt Hubert Żądło w przesłanej odpowiedzi pokusił się także o komentarz polityczny, oskarżając samorządowców, którzy nie przekazali danych swoich mieszkańców. 'Obstrukcja opozycji do rządu oraz wtórujący im niektórzy samorządowcy doprowadzili do sytuacji, w której odbycie wyborów 10 maja było niemożliwe. Tym samym uniemożliwiono głosowanie milionom Polaków’ – oskarża.
I sugeruje, że do prokuratury można 'równie dobrze’ podać samorządy, 'które uniemożliwiły odbycie się wyborów 10 maja’ – czytamy w sms-ie od wójta Bałtowa.
– Absolutnie nie uważam, abym brała udział w obstrukcji – stanowczo podkreśla Joanna Suska, burmistrz Ćmielowa.
– Każda działanie włodarza gminy powinno być poparte głęboką analizą prawną. W świetle tej procedury, która została rozpoczęta, a nie została zakończona, ja podstaw prawnych do przesłania spisu wyborców Poczcie Polskiej nie znalazłam. Każdy włodarz czy to wójt, burmistrz czy prezydent odpowiada w świetle prawa przed stosownymi organami. Nie czułam się uprawniona do tego, aby taki rejestr przekazać. Nie była to dobra czy zła wola przekazania, tylko zgodność z obowiązującym stanem prawnym na dany moment – wyjaśnia.
W podobnym tonie oskarżenia o obstrukcję wyborów przez samorządowców komentuje Marek Materek, prezydent Starachowic.
– Nie można mówić o obstrukcji, tylko o realizowaniu przepisów. Jeżeli przepisy wtedy zobowiązywałyby samorządowców do przekazania danych, to z pewnością wszyscy przestrzegający prawa włodarze takie kroki by poczynili – mówi.
Przypomnijmy, że zawiadomienie trafiło do Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu 13 maja. Teraz organ ma 30 dni na podjęciu decyzji w tej sprawie.
Warto dodać, że w powiecie ostrowieckim tylko wójt Bałtowa udostępnił dane mieszkańców Poczcie Polskiej. W województwie świętokrzyskim dotychczas, jak informuje Sieć Obywatelska, dane przekazał także wójt Smykowa.

/bart/

 

Ważne wydarzenia