Około 50 strażaków – zawodowych i ochotników, z powiatu ostrowieckiego i dodatkowo starachowickiego walczyło w czwartek, 7 maja z pożarem kamienicy na ulicy Sandomierskiej. Opanowanie ognia zajęło około czterech godzin, dogaszanie i sprawdzanie pogorzeliska – drugie tyle, a cała akcja zakończyła się po 12 godzinach.
Ogień, który bardzo szybko opanował całe poddasze budynku zauważyli przechodnie, około 7 rano. Czarny słup dymu był widoczny z daleka. – Było dużo dymu, a potem słupy ognia na kilka metrów w górę. Szedłem akurat na badania, kiedy zobaczyłem ogień w oknach tego budynku. Natychmiast zadzwoniłem na 112 i powiedziałem, co się dzieje – opowiadali świadkowie zdarzenia.
Na miejsce najpierw skierowano siedem zastępów z PSP w Ostrowcu i OSP z gmin Bodzechów i Ćmielów. Strażacy ewakuowali jedną osobę z balkonu płonącej kamienicy, wcześniej z sąsiednich budynków wyprowadzono dwie. Szybko okazało się, że sił do walki z pożarem potrzeba więcej. – Trudne działania są prowadzone między innymi przy użyciu trzech drabin mechanicznych, które umożliwiają podawanie prądów gaśniczych z góry – informował Marcin Bajur, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Kielcach, która skierowała na miejsce także grupę operacyjną.
Około południa, po znalezieniu zarzewia ognia, pożar udało się opanować i ugasić. Strażacy pozostali na miejscu jeszcze przez kilka godzin. – Trwają przeszukania zgliszczy, ponieważ w jednym z budynków drewniane stropy uległy zawaleniu. W sąsiednim budynku także spaliło się poddasze, trzeci ma najmniejsze zniszczenia. Strażacy muszą wybrać wszystkie pozostałości stropów, które opadły i jeszcze raz sprawdzić, czy nikogo tam nie ma – wyjaśniał Paweł Jop, zastępca komendanta powiatowego PSP w Ostrowcu.
Wszystkie trzy budynki objęte pożarem wyłączył z użytkowania Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. – Na pewno będzie nasza kontrola i ekspertyzy. Będziemy działać, jutro pewnie wyłączymy z użytkowania część chodnika – mówi inspektor Robert Skrzypczak.
Pierwsze oględziny wewnątrz obiektów odgruzowywanych przez strażaków, mają zostać wykonane w piątek. Mieszkańcy do zniszczonych mieszkań na razie nie wrócą. Jak mówi prezydent miasta Artur Łakomiec, który również ze swoimi służbami był na miejscu, zatrzymają się u bliskich.
Strażacy akcję na miejscu zakończyli przed godziną 19.
/sla, mag, osa/















