Jeansy, kowbojki, skórzane kapelusze, ale i bardziej nowoczesne wersje mody country, jak zwiewne sukienki boho w połączeniu z wysokimi butami, to wszystko królowało w Bałtowskim Kompleksie Turystycznym w sobotnie popołudnie i wieczór.
Po raz pierwszy w historii odbywał się tam piknik country, będący wstępem do legendarnego festiwalu w Mrągowie. – Jest to festiwal w pełni demokratyczny i cudownie, że nie jest tylko organizowany w jednym miejscu, a przystanki pojawiają się w bardzo różnych miejscach w Polsce. W tym roku mamy nowe, wygląda idealnie, trochę jak prawdziwe miasteczko z Dzikiego Zachodu – mówi Paweł Sztompke, dziennikarz Polskiego Radia i jeden z prowadzących pikniki w Mrągowie i w Bałtowie.
Wśród uczestników zabawy spotkaliśmy pana Macieja, który wygrał bilety w konkursie Radia Ostrowiec. Przyjechał razem z rodziną. – Przyjechaliśmy razem i świetnie się bawimy. Lubimy to, jeździmy konno, żyjemy tą muzyką i cała atmosferą. Bardziej lubujemy się w amerykańskim country, ale też doceniamy polskie. Czekamy na Klaudię, gwiazdę wieczoru.
Muzycznie piknik w Bałtowie wprowadził uczestników w klimat znany z Mrągowa. Zaśpiewały grupy Alabama, East Side Sisters oraz Droga na Ostrołękę. – W związku z tym, że tych festiwali stricte country nie jest dużo, bardzo często gramy na mniejszych imprezach, gdzie gra bardzo różna muzyka. Okazuje się, że ludziom w ogóle nie przeszkadza, że to jest jakaś amerykańska muzyka, że o kowbojach. Wcale zresztą tak nie jest, country opowiada o ludziach takich jak my, którzy codziennie wychodzą do pracy, wracają, czasami nie mają co do garnka włożyć, albo mają rodziny i domy. Nie muszą być kowbojami pasącymi krowy na wielkich przestrzeniach w Montanie. Mogą mieszkać w Bałtowie, być zwykłymi ludźmi i my o takich właśnie śpiewamy – mówi wokalista zespołu Wojciech Dudkowski.
Na długo przed koncertami w Bałtowie spotkać można było miłośników klimatu dawnego Dzikiego Zachodu, jak i jego nowoczesnych wersji. Przyjechali z wielu zakątków Polski.
– W ubiegłym roku mieliśmy jechać z biurem podróży, z naszych stron Staszów – Mielec, do Mrągowa, ale wyjazd się nie odbył, z braku chętnych. Kupiliśmy buty, kapelusze, więc kiedy dowiedzieliśmy się, że jest tutaj impreza country, muzyka dla wszystkich, to postanowiliśmy przyjechać. Byliśmy w USA, lubimy te klimaty, tak trzeba żyć – mówią Alicja i Wiesław Janik.
Część bałtowskiego kompleksu zamieniła się w sobotę w miasteczko z dzikiej prerii, gdzie najmłodsi mogli poczuć się jak kowboje albo poszukiwacze złota. Mechaniczny byk zachęcał do spróbowania swoich umiejętności w rodeo, przed koncertami można też było nauczyć się charakterystycznego tańca liniowego. Gwiazdą wieczoru była Klaudia Magica.
/sla/















