Związkowcy stają w obronie zwalnianych salowych w ostrowieckim szpitalu

Ogólnopolski Międzyzakładowy Związek Zawodowy Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia interweniuje w sprawie zwolnień 22 salowych w ostrowieckim szpitalu.

Krystian Karol Krasowski, prezes związku wysłał pismo do dyrektora szpitala i do wiadomości starosty ostrowieckiego i posła Andrzeja Szejny. Pyta w nim dyrektora o powody zwolnień, czy zamierza zatrudnić w te miejsca innych pracowników i czy będą zwalniane kolejne osoby. – Pracowników salowych w ostrowieckim szpitalu jest za mało – mówi Radiu Ostrowiec. Praca salowej to nie jest machanie mopem. To są procedury, które musi wykonać, bo chodzi o bezpieczeństwo pacjentów i personelu. Ja chciałbym przypomnieć, że mamy czas pandemii i w tym czasie naturalne powinno być położenie nacisku na to, żeby personelu było jak najwięcej – dodaje. Podnosi tez, że pracownicy salowi, którzy się z nim skontaktowali, czują się pokrzywdzeni, a ci, którzy zostali mają obawiać się nadmiaru pracy i kolejnych zwolnień.

Tomasz Kopiec, dyrektor ostrowieckiego szpitala o zwolnieniach salowych mówił na ostatniej sesji rady powiatu ostrowieckiego. W rozmowie z Radiem Ostrowiec podkreśla, że decyzja o zwolnieniach to konsekwencja szykowanej wspólnie z zespołem – jak podkreśla – zmiany organizacji pracy tej grupy zawodowej w szpitalu. – Postanowiliśmy po pierwsze doprecyzować strefy dozoru sanitarnego i stworzyć dział higieny szpitalnej z jedną osobą, która będzie nim zarządzała. Taki dział już kiedyś funkcjonował w szpitalu – mówi dyrektor Kopiec. Dodaje, że decyzja o zwolnieniach ma oparcie w liczbach. – Nasze panie sprzątające mają pod swoją opieką 120 metrów powierzchni, natomiast standardem w tej chwili w Polsce jest powierzchnia około 200 metrów na jedną osobę. Dodatkowo sekcja sprzątająca powinna być pracownikiem gospodarczym, a nie medycznym i nie powinna być objęte przywilejem pracy w systemie 7 godzin 35 minut – wymienia Tomasz Kopiec. Mówi także, że część ze zwolnionych osób było zatrudnionych niedawno w formie interwencji dotowanych z urzędu pracy, drugą grupę stanowiły osoby na emeryturze, a trzecią osoby z negatywną oceną pracy kierowników oddziałów, które często przebywały na zwolnieniach. – W skrajnych przypadkach nawet 240 dni w roku – podkreśla. – Mnie zależy na tym, żeby zespół był sprawny, zmotywowany. To spowoduje, że będziemy dysponowali większym budżetem na wynagradzanie tych pracowników. Na pewno osoby, które będą liderami będą premiowane za sumienną pracę – słyszymy.

Krystian Krasowski, prezes związku tych argumentów nie podziela. Podkreśla, że zwolnienia oznaczają, że pracowników będzie za mało. – Ja się dziwię, że na zwolnienia nie reaguje dział zakażeń szpitalnych, bo przecież w szpitalu funkcjonują oddziały zabiegowe, ginekologia, położnictwo, bloki operacyjne i jeżeli tych osób będzie za mało, to jaka jest pewność, że spełnione będą wszystkie wymagania sanitarne – mówi. Zwalniani pracownicy salowi, jak zaznacza prezes Krasowski, rozważają skierowanie do sądu pracy zbiorowego pozwu. Rozważana jest też organizacja protestu.

/mag/

Ważne wydarzenia