Sąd w Ostrowcu: Zarzuty posła Kryja „nieadekwatne, wyolbrzymione, ukierunkowane na retorsje”

Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim umorzył postępowanie karne przeciwko Patrykowi Stępniowi i Iwonie Marczak, oskarżonych o zniszczenie naklejki z nazwą, która wisiała na drzwiach biura posła PiS Andrzeja Kryja. Uzasadnienie postanowienia, jeszcze nieprawomocne, jest miażdżące dla prokuratury i pokrzywdzonego posła, który domagał się odszkodowania od młodzieżowych aktywistów.

Przypomnijmy, że Patryk Stępień i Iwona Marczak w lutym tego roku przykleili na drzwiach biura plakat ze zdjęciem posłanki PiS Joanny Lichockiej, która pokazuje wulgarny gest w Sejmie. Pokazała go po tym, jak opozycja przegrała głosowanie dotyczące przekazania 2 mld. zł na leczenie osób chorych na nowotwory zamiast na telewizję państwową. Według posła Kryja, przyklejenie plakatu z Lichocką na naklejce biura spowodowało zniszczenia w wysokości 1 tysiąca złotych. Poseł skierował sprawę do prokuratury, a ta postawiła aktywistom zarzuty. 5 listopada sąd wydał decyzję w tej sprawie. Podczas posiedzenia nie rozpatrywał merytorycznie sprawy, bo uznał, że – tu cytat z uzasadnienia – 'stopień społecznej szkodliwości tegoż czynu z całą pewnością nie przekroczył granicy znikomości”, a także, że nie doszło do zniszczenia rzeczy, a co najwyżej do jej uszkodzenia i to na skutek działań osoby, która usuwała klej z naklejki. I zdecydował o umorzeniu postępowania.

– Zapatrywania sądu w dużej mierze nas satysfakcjonują. Sąd uznał, że to wydarzenia nie ma takiej wagi, aby ścigać karnie sprawców ewentualnego uszkodzenia nalepek na tych drzwiach biura poselskiego. Głównym motywem tego postanowienia jest znikoma szkodliwość społeczna tego czynu – mówi Jerzy Jurek, obrońca aktywistów.

Co ważne, sąd w uzasadnieniu negatywnie ocenił działania ostrowieckiej prokuratury. Zwrócił uwagę, że nie zważając na koszty, powoływała kolejnych biegłych do chwili pozyskania opinii, która określiłaby wyrządzoną szkodę w wysokości powyżej 500 zł, co kwalifikuje czyn jako przestępstwo zagrożone karą więzienia, a nie jako wykroczenie, za co grozi grzywna. ’ Ten rodzaj postępowania uznać należy za niezasadny, graniczący z nadużyciem’ – czytamy w uzasadnieniu sądu. – Sąd wytknął prokuraturze, że takie powoływanie biegłych wielokrotne już samo w sobie wywołało wyższe koszty tego postępowania niż wartość tych szkód – dodaje mecenas Jurek.

– Trudno się nie cieszyć, gdy sąd podzielił nasze argumenty. Dla nas ten wyrok jest pozytywny. Cieszymy się, że mamy jeszcze niezależne sądy w Polsce, i że taki wyrok z miażdżącym uzasadnieniem zapadł – mówi Patryk Stępień. – Zwłaszcza, że dotyczy prawa obywateli do pokojowego protestowania – dodaje Iwona Marczak, podkreślając, że nie zamierzali niczego niszczyć. – To pokazuje w pewnym sensie, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma jeszcze pełnego wpływu na wszystkie aspekty naszego życia, a także, że sądy nie boją się Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że pan poseł, jako poważny człowiek z poważnym stanowiskiem zajmie się w końcu poważnymi rzeczami, a nie bieganiem na policję i szczuciem obywateli. Ja się tak czułem, kiedy zostały mi przedstawione zarzuty – uzupełnia Patryk Stępień.

Na decyzję sądu stronom przysługuje zażalenie.
Jak potwierdził nam Prokurator Rejonowy Cezary Skalmierski, rozważają złożenie takiego zażalenia, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Mają na jej podjęcie tydzień.
Nie wiemy, czy zażalenie złoży w tej sprawie poseł Kryj, bo nie odbiera od nas telefonu i nie odpowiada na smsy.
Posła Kryja chcemy też zapytać o inną część uzasadnienia postanowienia sądu, który uznał, że – tu cytat – 'reakcję pokrzywdzonego na czyn oskarżonych uznać należy za nieadekwatną i wyolbrzymioną, ukierunkowaną na retorsje wobec osób o rozbieżnych z nim poglądach’. 'Jego roszczenia odszkodowawcze z etycznego punktu widzenia są wielce wątpliwe i trudne do rozliczenia’ – czytamy.
Sąd zaznaczył w nim także wątpliwość, że Andrzej Kryj pokrył koszty wymiany naklejki z własnej kieszeni. Z racji tego, iż każdy poseł RP otrzymuje z budżetu państwa fundusze na utrzymanie i prowadzenie biur poselskich. Mają pokrywać wszelkie koszty prowadzenia biura, w tym plakaty o nich informujące.

/mag/

Podziel się

Ważne wydarzenia