Arsenał broni także w domu drugiej ofiary wybuchu w Miłkowie

Duże ilości broni i amunicji znaleźli funkcjonariusze nie tylko w domu w Miłkowie, należącego do jednego z mężczyzn, który stracił życie w wyniku wybuchu w ostatnią sobotę, ale także w domu drugiej z ofiar tej eksplozji, mieszkańca Staszowa.

– W pomieszczeniach mieszkalnych zarówno jednego, jak i drugiego mężczyzny funkcjonariusze policji zabezpieczyli jednostki broni, amunicji, różnego rodzaju materiały, które mogą świadczyć o tym, że są to przedmioty zabronione w myśl ustawy o broni i amunicji. Z tym, że co do konkretnych przedmiotów będziemy mogli się wypowiedzieć dopiero wówczas, gdy te przedmioty obejrzą biegli – informuje Cezary Skalmierski, szef Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Nie mówi o ilości znalezionych materiałów, bo niektóre z nich to fragmenty większych całości. Pomóc w ich skatalogowaniu mają eksperci wojskowi i policyjni. Prokurator Skalmierski przyznaje, że w domu w Staszowie znaleziono te same rodzaje materiałów.

Przypomnijmy, że w miejscu eksplozji na terenie posesji w Miłkowie strażacy wydobyli pociski z czasów II wojny światowej. Jak informował starszy brygadier Robert Grudzień, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Ostrowcu, do wybuchu miało dojść podczas ich rozbrajania. Saperzy z Kielc wydobyli łącznie 43 sztuki takich pocisków. Jak ustaliło Radio Ostrowiec, w domu w Miłkowie odnaleziono nie tylko niewybuchy wojenne ale także arsenał współczesnej broni i amunicji. Nieoficjalnie wiemy, że były tam znaczne ilości długiej i poprzerabianej broni palnej, głowice większych pocisków oraz amunicja. – To, czy znalezione materiały są bronią, której posiadanie jest nielegalne, określą biegli – podkreśla prokurator Skalmierski. – Jeśli to była broń i przedmioty, których posiadanie jest zabronione, będziemy oczywiście ustalać do kogo należały, czyli kto je faktycznie posiadał – dodaje. Śledztwo toczy się w kierunku narażenia na utratę mienia i życia. Na ekspertyzę biegłych będziemy musieli poczekać przynajmniej 1,5- 2 miesiące.

/mag/

Podziel się

Ważne wydarzenia