Żywioł zniszczył drogi, naprawienie ich potrwa

Po sobotnich ulewach, które najmocniej dotknęły mieszkańców gminy Bodzechów trwa jeszcze sprzątanie ulic oraz podtopionych posesji i piwnic. Najgorzej jest w Gromadzicach, gdzie w nocy z soboty na niedzielę z pól spłynęły lawiny błota, zalewając drogi i wdzierając się do kilku posesji. – Uprzątnięcie tego wszystkiego jeszcze chwilę potrwa – mówi Jerzy Murzyn, wójt Bodzechowa. Wyjaśnia, że pracuje cały ich sprzęt, podnajmują dodatkowe koparki. W teren ruszyli pracownicy socjalni. – Mamy kilkunastu mieszkańców, którzy ponieśli straty i będziemy im udzielać pomocy finansowej – dodaje wójt Murzyn.
Żywioł w wielu miejscach wyrządził też trwałe szkody w infrastrukturze drogowej. W Gromadzicach i Mychowie podmyte zostały nawierzchnie ulic, skarpy przy mostkach i przepusty. Ucierpiał system odwadniania, naruszone są pobocza. Służby starostwa powiatowego, które zarządza tymi drogami, oznakowały niebezpieczne miejsca. Jerzy Wrona, naczelnik wydziału dróg starostwa przyznaje, że potrzebna jest pilna interwencja, ale podkreśla też, że to kosztowne naprawy. Jak mówi, mają być wykonane z tzw. „powodziówek”, czyli rządowego programu. Cała procedura przyznawania pieniędzy na usuwanie skutków klęsk żywiołowych jest jednak długotrwała. Do tego czasu niektóre odcinki będą zwężone. Trwa też szacowanie szkód. – Mamy na to około tygodnia – wyjaśnia naczelnik Wrona. – Później nasz wniosek będą weryfikowały służby wojewody – dodaje i podkreśla, że jego zdaniem sytuacja wymaga, żeby naprawy przeprowadzić jeszcze w tym roku.

/mag/

Ważne wydarzenia