Radny z Ćmielowa stanął przed sądem

W Sądzie Rejonowym w Opatowie rozpoczął się dziś proces przeciwko Wojciechowi Stachurskiemu, radnemu miejskiemu w Ćmielowie, którego o spowodowanie obrażeń ciała oskarżyła Jolanta Madioury, przewodnicząca jednej z Rad Osiedla. Miało do tego dojść 22 marca podczas sesji Rady Miasta w Ćmielowie.
Postępowanie mediacyjne nie zakończyło się zawarciem ugody, bo oskarżony dwukrotnie się na nim nie stawił – informuje Rafał Jabłoński, pełnomocnik oskarżycielki.
Na dzisiejszej rozprawie sędzia raz jeszcze wezwał obie strony do pojednania, ale takiej możliwości nie widziała Madioury. Twierdzi, że oskarżony jej nie przeprosił, a na sesji mocno ją uderzył, powodując u niej stłuczenie klatki piersiowej „z następstwami w postaci duszności i zapalenia oskrzeli, z guzowatym obrzękiem tkanki miękkiej podskórnej w miejscu urazu i stłuczeniem okostnej na wysokości żeber”. Na dowód przedstawiła wyniki obdukcji. Wyjaśniała, że zdecydowała się ją zrobić dwa dni po zdarzeniu, gdy poczuła się bardzo źle i miała problemy z oddychaniem. Na konsultacji w szpitalu była też tuż po zdarzeniu. – Lekarz stwierdził wtedy stłuczenie i wezwał policję, jednak nie zdecydowałam się złożyć zawiadomienia. Zrobiłam to dopiero później – relacjonowała.
Przypomnijmy, że na sesji poszło o odznaczenia, które radni chcieli przyznać sami sobie. Pomysł nie spodobał się Madioury. Na salę obrad przyniosła więc wykonany przez siebie order ze zdjęciem buraka, ale punkt ten w ostatniej chwili został wycofany z porządku.
– Na tym sprawa byłaby zakończona, gdyby pan sołtys nie powiedział, że te ordery im się należą – mówiła w sądzie. Na sesji zapytała kto dokładnie wnioskował o przyznanie odznaczeń. Kiedy przewodnicząca przyznała, że to ktoś z radnych, Madioury wyjęła przygotowany przez siebie order z buraka i zaczęła pytać „Kto go chce”. Zgłosić miał się ten sam sołtys Grójca. Jak dziś zeznawała – nie chciała nikogo obrazić, a cała sytuacja była żartobliwa i wywołała ogólny śmiech. Taką reakcję sali potwierdziła wezwana na świadka dziennikarka „Wiadomości Świętokrzyskich”, która uczestniczyła w sesji.
Urażony całą sytuacją poczuł się radny Stachurski. Z zeznań dziennikarski wynika, że wzburzony odebrał sołtysowi order i zamaszystym gestem „przytknął” go do piersi Madioury, tak, że ta się odchyliła. – Ewidentnie naruszył jej nietykalność cielesną – zeznała, choć nie pamiętała wszystkich szczegółów zajścia.
Wyjaśnienia złożył także sam oskarżony. Nie przyznał się do winy. Twierdzi, że wręczając Madioury buraczany order nawet jej nie dotknął.
W sprawie zeznawali dziś także inni świadkowie. O wezwanie kolejnych wnioskowały obie strony. Rozprawa została odroczona do 24 października.
Wojciech Stachurski incydentu nie komentuje. Wytoczył Madioury sprawę o pomówienie. Na nasze pytania nie chciał odpowiadać. Grozi mu grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat 2.

/mag/

Ważne wydarzenia