Sześćdziesiąt młodych buków, które społeczność Bukowia w gminie Kunów zasadziła z okazji 60-lecia miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej zostało wyciętych. Wzbudziło to poruszenie i oburzenie mieszkańców.
Sylwester Jedlikowski, radny Rady Miasta w Kunowie, prezes OSP Bukowie i mieszkaniec wsi zamieścił w czwartek na swoim facebookowym profilu wpis, w którym oskarża o celowe działanie urząd miasta. Czytamy w nim: '(…) Chcieliśmy zostawić trwałą pamiątkę na kolejne lata. Niestety w dniu dzisiejszym Urząd Miasta zdecydował o ich skoszeniu’. Sylwester Jedlikowski nie wskazuje winnego wprost, ale pisze, że trudno mu skomentować takie 'polecenie’, a także '(…) jakże strasznie musiała boleć wspólna inicjatywa mieszkańców żeby posunąć się do takiego czynu.’ – Do tej pory jestem wzburzony tą sytuacją. Na swoim prywatnym Facebooku zamieściłem informację o tym, co się stało. W tej chwili jestem atakowany jako radny przez pana burmistrza Łodeja. Jednak ja nie pisałem tego jako radny, a jako zwykły mieszkaniec, który sadził te drzewka. To są moje odczucia po tych wszystkich sytuacjach. Człowiek, który to kosił jest pracownikiem Urzędu Miasta w Kunowie i ktoś go musiał tam wysłać – komentuje Sylwester Jedlikowski dodając, że drzewka były już na tyle wyrośnięte i zazielenione, że widocznie odznaczały się od trawy. – Sołtys otrzymał wiadomość, że teren będzie koszony i próbował zadzwonić do tego człowieka, który miał teren kosić. Tamten nie odebrał telefonu, mimo trzykrotnej próby. Chodziło o to, żeby zwrócić mu uwagę, by nie wykosił tych drzewek. Ja rozumiem, że wypadki się zdarzają i przy pracy któreś drzewko mogło ucierpieć. Ale tu ewidentnie zostały wycięte prawie trzy rzędy do zera – dodaje Sylwester Jedlikowski.
Burmistrz Lech Łodej w rozmowie z Radiem Ostrowiec przyznaje, że koszenie terenu przeprowadził Zakład Gospodarki Komunalno-Mieszkaniowej i zapowiada, że w następnym tygodniu gmina dostarczy społeczności Bukowia nowe sadzonki ściętych drzewek. Odsyła do swojego profilu na Facebooku, gdzie zamieścił pismo z wezwaniem Jedlikowskiego do niezwłocznego sprostowania nieprawdziwych, jak zaznacza, informacji, że to gmina 'specjalnie’ zleciła ścięcie drzewek. Podkreśla w nim, że podjął 'natychmiastowe działania zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności sprawy i sprawcy’. Wyznacza przy tym termin 1 dnia od daty doręczenia pisma na sprostowanie zarzutów. – Żadnego pisma jeszcze nie otrzymałem – mówi Sylwester Jedlikowski, pytany przez nas o wezwanie burmistrza.
- Fot. Facebook / Sylwester Jedlikowski
/pcr/
















