Ataki Izraela i USA na Iran spowodowały gwałtowny wzrost cen paliw na świecie i w Polsce. Na niektórych stacjach paliwa po prostu nie ma. 95tki brakuje na przykład na Orlenie przy ulicy Bałtowskiej.
– Paliwa nie było na stacji pod Leclerciem, pojechałam pod Valdi na Kilińskiego i tam stałam 40 minut, żeby zatankować, bo po prostu musiałam – mówi Radiu Ostrowiec pani Paulina.
Pracownicy stacji twierdzą, że od wybuchu wojny zdecydowanie większy jest ruch na stacjach. – Najgorzej było w niedzielę i w poniedziałek. Ludzie nie tylko tankowali auta, ale wlewali też paliwo do kanistrów. Były długie kolejki – usłyszał nasz reporter.
Kierowcy narzekają przede wszystkim na gwałtowny wzrost cen.
– Ruch na stacjach jest większy, a do tego jeszcze cena z 5 złotych z groszami wzrosła do ponad 6 – żali się pan Andrzej. – Tankowałam we wtorek, to ceny były wyższe, ale nie jest najgorzej w Ostrowcu – oceniała Paulina. – Diesel zdrożał o złotówkę tak mi się wydaje – zauważył Łukasz. – Firmy same napędzają koniunkturę – komentował Robert.
Według raportu e-petrol.pl w ciągu tygodnia średnia cena benzyny dziewięćdziesiątki piątki w Polsce wzrosła o 25 groszy na litrze.
/mor/















