Do ostrej wymiany zdań doszło na poniedziałkowej sesji Rady Miasta Ostrowca Świętokrzyskiego między radnym Prawa i Sprawiedliwości Przemysławem Cieleckim, a byłym wiceprezydentem Krzysztofem Kowalskim.
Zaczęło się od zarzutów radnego o brak działań gminy Ostrowiec w sprawie opóźniającej się inwestycji polegającej na stworzeniu Integratora Edukacji i Przedsiębiorczych przy ulicy Sandomierskiej. – Niedługo minie rok jak pytałem, co z tym fantem będzie się działo. Jeszcze był poprzedni wiceprezydent, który był bardzo zbulwersowany jak powiedziałem, że stracił stanowisko na kanwie tego, że generalny wykonawca zszedł z placu budowy. Ma takie prawo generalnie, zawsze sobie może iść do sądu cywilnego i gdzieś tam dociekać tych swoich praw.
Ta wypowiedź wywołała reakcję Krzysztofa Kowalskiego, który obecnie jest prezesem Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, a który jako wiceprezydent do ubiegłego roku odpowiadał za problematyczną inwestycję. – Panie radny Przemysławie Cielecki, jest pan bezczelnym kłamcą, który rozpowszechnia o mnie nieprawdziwe wiadomości, próbując w ten sposób obrazić moje dobre imię i jednocześnie zbudować dla siebie kapitał polityczny – stwierdził Kowalski.
Dyskusja na tym się nie skończyła, bo radny postanowił wbić szpilkę jeszcze głębiej, wygłaszając przy tym kontrowersyjną opinię. – Szanowny panie były wiceprezydencie. Będę mówił powoli, żeby pan zrozumiał raz na zawsze, bo widać, że nie może pan zrozumieć podstawowej rzeczy. Jak się pełni funkcję wiceprezydenta, albo dyrektora MPRD, czy jakąkolwiek inną funkcję publiczną – patrzę też na pana prezydenta, bo też mu to kiedyś tłumaczyłem – a również jak się jest radnym rady miasta, to nie ma powodu żadnego, by kogokolwiek podawać do sądu. Jak mnie pan nazwie bezczelnym kłamcą, albo kretynem, albo idiotą, w ogóle mi to nie przeszkadza proszę pana. To jest pana subiektywne odczucie, może pan sobie uważać jak chce, ja nie powielam żadnej nieprawdy na pana, nawet nie pamiętam jak pan się nazywa – ciągnął Przemysław Cielecki.
Sprawa samego Integratora zeszła na dalszy plan po tym, jak wymianę ciosów przerwała ostatecznie przewodnicząca rady Irena Renduda Dudek.
Informacje na ten temat podawaliśmy wielokrotnie. Za budowę Integratora odpowiadało konsorcjum z firmą Termo-Bud z Mielca na czele, które mimo wydłużenia terminu przez gminę o ponad pół roku, zrealizował tylko część zaplanowanych prac. Na zewnątrz brakuje elewacji, w środku nie zostały dokończone prace między innymi w łazienkach. Wykonawca nie podłączył też zamówionego sprzętu do pracowni elektroniki i robotyki, multimedialnej, fryzjerskiej, do strefy do szycia i sali wirtualnej rzeczywistości. Samorząd ocenił, że udało mu się wykonać około 80 procent prac, po czym w listopadzie 2025 przejął plac budowy. Do połowy marca ma być gotowy plan dalszej budowy i przetarg, który wyłoni nową firmę. Gmina wystąpiła też do byłego wykonawcy z żądaniem wypłaty kar umownych za niezrealizowanie zamówienia.
/sla/















