To historia jak z filmu kryminalnego. Staszowscy i kieleccy policjanci, po siedmiu latach ustalili co stało się z zaginionym mieszkańcem Oleśnicy. Mężczyzna zginął w tragicznych okolicznościach, niestety jego ciała jeszcze nie odnaleziono, a to oznacza, że policjanci jeszcze na laurach nie spoczęli.
– Jak mówimy, mamy literkę I, aczkolwiek jeszcze szukamy kropki – mówi rzeczniczka staszowskiej policji Joanna Szczepaniak.
Jednak dotarcie do tragicznej prawdy nie było łatwe. Wszystko wydarzyło się w 21 września 2017 roku. Wtedy ostatni raz w Oleśnicy widziany był przez rodzinę mieszkający samotnie 65-latek. – Bliscy, zaniepokojeni nieobecnością mężczyzny, najpierw szukali go na własną rękę, jednak po kilku dniach zgłosili zaginięcie. Z ich relacji wynikało, że miał trudności z poruszaniem, ale nigdy nie zdarzało się, by przez kilka dni przebywał poza domem i nie utrzymywał z nimi kontaktu – opowiada policjantka.
Poszukiwania odbywały się na bardzo szeroką skalę. O zaginionym mężczyźnie wiedzieli policjanci w całym kraju, o pomoc proszono także okolicznych mieszkańców. Jednak 65 – latek do dziś nie odnalazł się.
W staszowskiej komendzie nadal pracują policjanci, którzy zajmowali się tą sprawą i to nie między innymi oni „nie odpuścili” i co jakiś czas do niej powracali. W końcu natrafili na nowy trop.
– W minionym tygodniu mundurowi ustalili, że 65-latek nie zaginął, a został potrącony przez samochód land rover, prowadzony przez 49-letniego mężczyznę. Kierowca i znajdujący się w pojeździe 48-letni pasażer postanowili zataić zdarzenie. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, potrąconego pieszego wsadzili do pojazdu i wywieźli do kompleksu leśno – polnego. Tam zakopali jego ciało – mówi Joanna Szczepaniak.
Po ponad siedmiu latach od zajścia staszowscy i kieleccy mundurowi zatrzymali dwie osoby. Kierowca land rovera został zatrzymany na terenie powiatu staszowskiego. Odpowie za kierowanie pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym wbrew sądowemu zakazowi, spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz znieważenie zwłok, za co grozić może mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. Drugi z mężczyzn został zatrzymany dwa dni później w Częstochowie. Pasażer pojazdu odpowie za znieważenie zwłok i poplecznictwo. Za kratami może spędzić nawet 5 lat.
Niestety mimo poszukiwań i wizji lokalnych z udziałem mężczyzn, ciało zaginionego nadal jest poszukiwane. – Do tej pory poszukujemy ciała mężczyzny, sprawdzamy wszelkie docierające do nas sygnały. Sprawdzamy wskazywane miejsca, które udaje się ustalić w trakcie śledztwa – mówi policjantka.
Dwaj mężczyźni, którym postawiono zarzuty, zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące.
/sla/



















