Ostrowczanki nie odpuszczają. Policja kieruje do sądu wnioski o ich karanie

Jak w każdą niedzielę w Ostrowcu wściekli po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mieszkańcy miasta umówili się na wspólny spacer, który ma przypominać o braku zgody na zaostrzanie prawa aborcyjnego w Polsce. O 17 na Runku spotkało się około 50 osób. Policjanci, którzy dotąd zabezpieczali marsze, tym razem podjęli interwencję. Nawoływali do rozejścia się, legitymowali uczestników, zapowiadając kierowanie do sądu wniosków o ukaranie.

Manifestujący, jak dotąd, mieli ze sobą transparenty, megafon, głośnik, z którego wybrzmiewała muzyka. – Idziemy w słusznym celu. To nasz obowiązek, żeby przeciwstawiać się odbieraniu nam praw i godności ludzkiej – mówili, zaznaczając, że mają lub chcą mieć dzieci i protestują także dla nich.
Na protestujących w Rynku czekały tym razem znaczne siły policji, pięć samochodów i około 20 funkcjonariuszy. Nieoczekiwanie, bo po raz pierwszy, policjanci interweniowali. Po pouczeniu uczestników, legitymowali obecnych, spisywali ich dane, zapowiadając kierowanie do sądu wniosków o ukaranie. – Legitymujemy osoby w związku z tym, że jest zakaz zgromadzeń powyżej 5 osób. Te sprawy będą rozstrzygane przez sąd. Nie my będziemy podejmowali decyzję o ukaraniu osób – tłumaczył uczestnikom jeden z policjantów. Ci z kolei pytali o podstawę prawną interwencji. – Ustawa covidowa nie weszła w życie. Nie można rządzić państwem rozporządzeniami – mówiła jedna z legitymowanych kobiet.

Podczas policyjnych czynności nie dochodziło do żadnych agresywnych zachowań. Spacer odbył się, ale nie jak wcześniej ulicami miasta, a chodnikami. Kobiety zapowiadają, że będą dalej walczyć. – Jesteśmy zaskoczone, bo spacerujemy tak już od miesiąca. Policjanci teraz zaczęli mówić, że to nielegalne zgromadzenie, podczas, gdy wcześniej tego nie robili. Nie wiemy skąd ta nagła zmiana. Możemy się tylko domyślać. To nie zmienia faktu, że mamy prawo protestować. Możemy wychodzić sobie na spacer i będziemy to cały czas kontynuować. Mamy wszyscy maseczki, zachowujemy odstępy, jesteśmy grzeczni, pilnujemy się, nie stwarzamy zagrożenia – mówi jedna z uczestniczek. Podobnego zdania byli też inni manifestujący. – Jestem tu po raz kolejny i nie zrezygnuję. Mam ze sobą transparent z napisem „Niebać PiS”, bo nie można się bać – mówiła inna osoba. – Uważam, że o przyszłości prawa aborcyjnego w Polsce zdecyduje prowincja. Nie wielkie miasta, ale miasta wielkości Ostrowca – słyszymy od kolejnej osoby.

Z Rynku manifestujący przemaszerowali ulicą Starokunowską, Sienkiewicza, Waryńskiego pod biuro posła PiS Andrzeja Kryja, który podpisał się pod wnioskiem o zbadanie przez Trybunał Konstytucyjny ustawy aborcyjnej. Tam odśpiewana została piosenka 'Kocham Wolność’ Chłopców z Placu Broni’. Wykrzykiwane były hasła skierowane do partii rządzącej. – Odbierają nam prawa, wolności jedną po drugiej. Jesteście wku.wieni? – pytała przez megafon jedna z kobiet. W odpowiedzi usłyszała, że są wściekli.

/mag/

Podziel się

Ważne wydarzenia