Masowy odstrzał dzików w styczniu

źródło zdjęcia: Encyklopedia PWN

Myśliwi w naszym województwie, podobnie jak w całej Polsce szykują się do masowego odstrzału dzików. Namawia ich do tego Ministerstwo Środowiska, które uważa, że może to zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby afrykańskiego pomoru świń. Wzmocnieniem zachęty ma być zapłata 650 zł za zabicie dorosłej samicy dzika, a 300 zł za samca.

Wielkie polowanie ma się odbyć w nadchodzące trzy weekendy stycznia. Jak mówi Jarosław Mikołajczyk, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Kielcach populacja dzika ma zostać ograniczona do jednego osobnika na 1000 hektarów. Oznacza to, że w całym kraju odstrzelonych ma zostać ponad 200 tys. zwierząt
– Liczby, które padają w mediach wynikają z planów łowieckich i my poruszamy się właśnie w ich granicach. Te plany są tak skonstruowane, że do końca marca mamy doprowadzić populację dzika do poziomu 0,1 sztuki na kilometr kwadratowy i my to musimy po prostu zrealizować, a ile odstrzelimy? Wszystko w rękach świętego Huberta – tłumaczy łowczy.
Jak dodaje Jarosław Mikołajczyk, według wspomnianych planów w województwie świętokrzyskim do końca marca tego roku miało zostać odstrzelonych około 3300 dzików. Myśliwi – od początku sezonu, czyli od kwietnia ubiegłego roku do końca grudnia – zabili już 2700 sztuk.
Do końca marca zostało im do odstrzału jeszcze około 600 osobników.
Łowczy Mikołajczyk przyznaje, że w konsekwencji liczba dzików w lasach naszego województwa znacznie się zmniejszy.
– Mało ich zostanie, bo mało już ich jest, ponieważ ten odstrzał prowadzony już jest kolejny raz z rzędu. W zeszłym roku dziki zostały dość mocno przetrzebione, w tym roku w wielu obwodach jest kłopot ze spotkaniem dzika, ale są też obwody gdzie te dziki są. Dlatego my do tego podchodzimy w sposób zrównoważony, bo nikt nie będzie polował w obwodach polnych, tylko w lesistych – mówi.
W województwie świętokrzyskim w kołach łowieckich jest blisko 3000 myśliwych, wspierać w odstrzałach ma ich około 600 myśliwych niezrzeszonych.
Ale nie oznacza to, że wszyscy zgadzają się taka polityką państwa. Przemysław Cielecki myśliwy z Koła Łowieckiego 'Jarząbek’ z Ostrowca Świętokrzyskiego uważa, że tak masowy odstrzał dzików jest nieuzasadniony.
– Odkąd jestem myśliwym, czyli od 2000 roku zawsze wpajane mi było, że mamy prowadzić racjonalną gospodarkę łowiecką, która polega na regulacji pogłowia wszystkich gatunków zwierzyny łownej, także odstrzelenie tylu dzików, tak aby na 1000 ha został jeden osobnik dla mnie osobiście jest irracjonalne – podkreśla Przemysław Cielecki.
Przypomina także, że jeszcze w czerwcu ubiegłego roku Ministerstwo Środowiska nie uznawało za zasadne podejmowanie dodatkowych działań, które miałyby przyczynić się do ograniczenia populacji dzików w Polsce.
Zdaniem ekspertów, trudno dziś przewidzieć skutki tak radykalnego zmniejszenia liczy dzików w polskich lasach. Wiele jednak wskazuje na to, że ograniczają one m.in. rozwój szkodników atakujących drzewa. Tymczasem aktywiści i ekolodzy już zapowiadają zakłócanie polowań na dziki. Powstała także internetowa petycja pod hasłem 'Nie dla masowego odstrzału dzików’, pod którą podpisało się ponad 200 tys. osób w całej Polsce.
/bart/

Ważne wydarzenia