Burza wokół programu SAFE. W centrum zakłady w województwie świętokrzyskim

fot. Świętokrzyski Urząd Wojewódzki w Kielcach

Trwa 'polityczne przeciąganie liny’ w sprawie unijnego programu SAFE, opiewającego na 150 miliardów euro na zakup sprzętu wojskowego.

Do Polski w formie długoterminowej, niskooprocentowanej pożyczki ma popłynąć ponad 43 miliardy euro. Za wdrożeniem programu w kraju jest koalicja rządząca, a przeciw opozycja z PiS na czele. Obie strony sporu w ostatnich tygodniach organizują liczne konferencje. Przed kilkoma dniami w Stalowej Woli działacze PiS z byłym ministrem obrony narodowej Mariuszem Błaszczakiem na czele przekonywali, że program zadłuży Polskę.

– Cel jest dobry, natomiast „diabeł tkwi w szczegółach”. W pewnym momencie próbowano społeczeństwo przekonać do tego, że my zyskujemy te środki, natomiast nie dodawano, że to pożyczka i to zaciągana na bardzo wiele lat, niosąca wiele niewiadomych. Tę pożyczkę będą spłacać nie tylko nasze dzieci, ale nasze wnuki także – komentuje Andrzej Kryj, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Ostrowca Świętokrzyskiego.

– My nie przekonujemy środowisk politycznych, które krytykują SAFE co do racjonalności, bo oni wiedzą, jaka jest rzeczywistość. Stworzyli system, który ma służyć zbliżeniu się do środowisk skrajnych – odpowiada europoseł z Koalicji Obywatelskiej Bartłomiej Sienkiewicz, który w poniedziałek, 23 lutego wspólnie z innymi eurodeputowanymi Kamilą Gasiuk-Pihowicz i Michałem Wawrykiewiczem uczestniczył w konferencji przed skarżyskim MESKO, które będzie jednym z beneficjentów programu.

Celem SAFE ma być wzmocnienie bezpieczeństwa krajów członkowskich poprzez między innymi zakup sprzętu wojskowego. – 65 procent otrzymanego wsparcia pożyczkobiorcy będą musieli wykorzystać w europejskich firmach, w tym w polskich np. znajdujących się w województwie świętokrzyskim, jak MESKO, czy HUTA Celsa – tłumaczy Arkadiusz Bąk, wiceprezes Polskiego Grupy Zbrojeniowej.

– Jeśli z tego programu miałby być kupiona armatohaubica KRAB. Jeśli będą kupowane, a do tego potrzebne jest finansowane spore, żeby była ich większa liczba, to będą produkowane częściowo w komponentach m.in. w Ostrowcu. Jeśli ktoś jest przeciwko SAFEowi, to jest przeciwko zamówieniom w polskim przemyśle – mówi Arkadiusz Bąk.

Z programu SAFE mogłyby też skorzystać Odlewnie Polskie ze Starachowic, które w ostatnim czasie otrzymały zamówienie na produkcję korpusów pocisków.
Za środki z pożyczki beneficjenci zakupią m.in. systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, drony, amunicję, pociski. Część z wymienionych sprzętów produkuje się we wspomnianych zakładach w Skarżysku-Kamiennej i Ostrowcu.
Podczas głosowania w sejmie za wdrożeniem programu SAFE w naszym kraju oprócz PIS przeciwni byli też posłowie Konfederacji i Korony Polskiej. Projekt, który przeszedł już też przez Senat, czeka na decyzję prezydenta, czy ustawę podpisać, zawetować, czy skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

/mor/

reklama

Ważne wydarzenia