Dwa duże protesty planują rolnicy z całej Europy – pierwszy odbędzie się 18 stycznia w Brukseli, a drugi dwa dni później w Strasburgu.
Rolnicy, protestując na ulicach, chcą wyrazić swoje niezadowolenie związane z zawarciem porozumienia handlowego przez Unię Europejską z krajami Mercosur. – To umowa, która zniszczy europejskie gospodarstwa średniej wielkości. Polscy rolnicy będą tymi, którzy stracą na tym porozumieniu – uważa Rafał Dzioba, rolnik z gminy Bodzechów.
– Jestem pełen obaw. Przyszłość widzę w ciemnych barwach, bo nie widzę niczego, co dla mnie, jako rolnika, byłoby jakąś korzyścią, wynikającą z podpisania tej umowy. Produkując towary stajemy się ofiarami systemu – mówi Rafał Dzioba.
Oficjalne podpisanie umowy Unii Europejskiej z Mercosurem czyli czterema krajami Ameryki Południowej tworzącymi blok handlowy ma nastąpić 17 stycznia. Stanie się to po 25 latach negocjacji między stronami. Zgodnie z porozumieniem zniesione lub obniżone zostanie cło w handlu, dzięki któremu Unia Europejska ma zyskać nowe rynki zbytu dla swojego przemysłu, głównie farmaceutycznego i motoryzacyjnego. Kraje Ameryki Południowej będą mogły swobodniej sprzedawać swoją żywność na Starym Kontynencie. – Przy rosnących kosztach produkcji i niestabilnych cenach tańsze mięso, cukier i soja zabiją nasz rynek lokalny – uważa Rafał Dzioba. Twierdzi, że najmocniej ucierpią rolnicy z rodzinnych, niewielkich gospodarstw.
– Napływ towarów z Ameryki Południowej będzie powodował, że gospodarstwa będą upadać. W tym przypadku ekonomia jest bezlitosna. Przetrwają te niewielkie gospodarstwa, prowadzone przez hobbystów, którzy będą sobie hodować na swój użytek, a nie na sprzedaż dla zysku. Będzie wiele gospodarstw oddawanych w dzierżawę. Rozwijać się będą w dalszym ciągu duże gospodarstwa o powierzchni powyżej 100 hektarów – przewiduje Dzioba, oceniając protesty rolnicze jako uzasadnione.
– Będziemy protestować i będziemy o tym mówić. W momencie, gdy się nie mówi o naszych problemach, to oznacza cichą akceptację. Na to sobie w tej sytuacji nie możemy pozwolić – mówi Rafał Dzioba.
Po podpisaniu umowy, porozumienie będzie musiał zatwierdzić jeszcze Parlament Europejski. Umowa będzie później ratyfikowana przez kraje członkowskie. W Polsce, poza rolnikami, krytycznie do porozumienia z Mercosurem podchodzi większość sceny politycznej – także tej rządzącej.
– To co nas szczególnie oburza to przyspieszanie tempa i niezagwarantowanie klauzul ochronnych dla europejskiego rynku – mówi europoseł i wiceprezes PSL Adam Jarubas.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska będzie 'wykorzystywała wszystkie dostępne środki, aby zablokować lub wyeliminować negatywne skutki Mercosuru’.
/mor/














