Spółdzielnia „Hutnik” żąda od mieszkańców spłaty długu. Ci twierdzą, że nie są jej nic winni

fot. Daniel Mordon

Urzędnicze niedopatrzenie, ludzka pomyłka, czy odwet za odłączenie się od spółdzielni, jak twierdzą mieszkańcy bloku przy ulicy Klimkiewiczowskiej 16? Kiedy w 2022 roku zdecydowali o opuszczeniu Spółdzielni ,,Hutnik”, otrzymali pisma o długu w łącznej wysokości blisko 149 tysięcy złotych za remont dachu, który mają spłacić. Spółdzielnia sprawy przeciwko mieszkańcom skierowała do sądu.

– Dach został wyremontowany w 2019 roku, a dopiero w kwietniu 2022 roku zostaliśmy poinformowani pisemnie o tym, że na naszym funduszu remontowym istnieje dług w wysokości 149 tysięcy złotych – mówi Paulina Gawlik, mieszkanka bloku przy Klimkiewiczowskiej 16, podkreślając, że informację tę otrzymali dopiero po zgłoszonej decyzji o wyjściu ze spółdzielni.

Przed wymianą dachu w 2019 roku spółdzielnia miała informować, że remont zostanie sfinansowany ze środków znajdujących się na funduszu remontowym. – Wpłacaliśmy na niego pieniądze od ponad 20 lat – dodaje Wojciech Szymański, także mieszkaniec bloku.

– Przeprowadziłem pewną symulację. Od 1 maja 1999 roku do wyjścia z „Hutnika” czyli do 28 kwietnia 2022 roku wpłaciliśmy na poczet funduszu 220 tysięcy złotych. Owszem spółdzielnia podaje, że były przeprowadzane remonty. My z kolei mamy wykazy, że w niektórych latach na remonty wydano 0 złotych – mówi Wojciech Szymański.

Z obliczeń mieszkańców ma wynikać, że po remoncie dachu na ich funduszu powinno zostać 60 tysięcy złotych. O dodatnim bilansie w 2019 roku miała zresztą mieszkańców zapewniać główna księgowa Spółdzielni 'Hutnik’.

– Ówczesna księgowa zapewniała nas, że te pieniądze były po przeliczeniu wszystkich uchwał i wpłat mieszkańców. Zapewniała, że tych pieniędzy starczyło – mówi Agnieszka Kasprzyk.

Mieszkańcy powołują się także na dokumentację, którą otrzymali od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, dotyczącą zaciągniętej przez spółdzielnię pożyczki na wykonanie termomodernizacji bloku w roku 2021. Wynika z niej, że na funduszu remontowym po wykonaniu dachu były jeszcze środki finansowe.

– To pełna dokumentacja, w jaki sposób „Hutnik” starał się o fundusze na termomodernizację bloku. Mamy też maile. W dokumentach tych widnieje wyraźny zapis, że na koniec 2019 roku po wyremontowaniu dachu na funduszu remontowych widnieje kwota +52 tysiące złotych – mówi Wojciech Szymański.

Wiesław Nowakowski, prezes SM 'Hutnik’ o sprawie rozmawia niechętnie. – To sąd oceni, jak wygląda kwestia tych rozliczeń – słyszymy. Pytany dlaczego mieszkańcy dopiero 3 lata po remoncie dachu zostali powiadomieni o kosztach, które muszą pokryć decydując się na opuszczenie spółdzielni – odpowiada:

– To była pomyłka księgowa – twierdzi prezes Nowakowski. Faktura, jak relacjonują mieszkańcy, zgodnie z zeznaniami prezesa przed sądem – bo sprawa jest w toku – miała zaginąć i zostać zaksięgowana dopiero w 2022 roku.

Mieszkańcy bloku Klimkiewiczowskiej 16 sami rozważają złożenie pozwu zbiorowego przeciwko działaniom spółdzielni. Z 'Hutnika’ odeszli i powołali wspólnotę, którą zarządza OTBS. Dlaczego chcieli odejść? Ich blok przez lata nie został podłączony do istniejącego gazociągu, przez lata – jak podnoszą – nie mogli doprosić się o nawet najdrobniejsze remonty, jak odświeżenie klatki schodowej. Dodatkowo zarzucają spółdzielni niegospodarność i brak transparentności.

– Na wszystko odpowiedź brzmi „nie”, bo nie ma pieniędzy. Najgorzej wygląda dolna część miasta, bo osiedle Ogrody i Ludwików wyglądają przyzwoicie, ale tutaj jest slums. Ludzie mieszkają w slumsach – podsumowuje Agnieszka Kasprzyk.

/mor/

reklama

Ważne wydarzenia