Urzędnicze niedopatrzenie, ludzka pomyłka, czy odwet za odłączenie się od spółdzielni, jak twierdzą mieszkańcy bloku przy ulicy Klimkiewiczowskiej 16? Kiedy w 2022 roku zdecydowali o opuszczeniu Spółdzielni ,,Hutnik”, otrzymali pisma o długu w łącznej wysokości blisko 149 tysięcy złotych za remont dachu, który mają spłacić. Spółdzielnia sprawy przeciwko mieszkańcom skierowała do sądu.
– Dach został wyremontowany w 2019 roku, a dopiero w kwietniu 2022 roku zostaliśmy poinformowani pisemnie o tym, że na naszym funduszu remontowym istnieje dług w wysokości 149 tysięcy złotych – mówi Paulina Gawlik, mieszkanka bloku przy Klimkiewiczowskiej 16, podkreślając, że informację tę otrzymali dopiero po zgłoszonej decyzji o wyjściu ze spółdzielni.
Przed wymianą dachu w 2019 roku spółdzielnia miała informować, że remont zostanie sfinansowany ze środków znajdujących się na funduszu remontowym. – Wpłacaliśmy na niego pieniądze od ponad 20 lat – dodaje Wojciech Szymański, także mieszkaniec bloku.
– Przeprowadziłem pewną symulację. Od 1 maja 1999 roku do wyjścia z „Hutnika” czyli do 28 kwietnia 2022 roku wpłaciliśmy na poczet funduszu 220 tysięcy złotych. Owszem spółdzielnia podaje, że były przeprowadzane remonty. My z kolei mamy wykazy, że w niektórych latach na remonty wydano 0 złotych – mówi Wojciech Szymański.
Z obliczeń mieszkańców ma wynikać, że po remoncie dachu na ich funduszu powinno zostać 60 tysięcy złotych. O dodatnim bilansie w 2019 roku miała zresztą mieszkańców zapewniać główna księgowa Spółdzielni 'Hutnik’.
– Ówczesna księgowa zapewniała nas, że te pieniądze były po przeliczeniu wszystkich uchwał i wpłat mieszkańców. Zapewniała, że tych pieniędzy starczyło – mówi Agnieszka Kasprzyk.
Mieszkańcy powołują się także na dokumentację, którą otrzymali od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, dotyczącą zaciągniętej przez spółdzielnię pożyczki na wykonanie termomodernizacji bloku w roku 2021. Wynika z niej, że na funduszu remontowym po wykonaniu dachu były jeszcze środki finansowe.
– To pełna dokumentacja, w jaki sposób „Hutnik” starał się o fundusze na termomodernizację bloku. Mamy też maile. W dokumentach tych widnieje wyraźny zapis, że na koniec 2019 roku po wyremontowaniu dachu na funduszu remontowych widnieje kwota +52 tysiące złotych – mówi Wojciech Szymański.
Wiesław Nowakowski, prezes SM 'Hutnik’ o sprawie rozmawia niechętnie. – To sąd oceni, jak wygląda kwestia tych rozliczeń – słyszymy. Pytany dlaczego mieszkańcy dopiero 3 lata po remoncie dachu zostali powiadomieni o kosztach, które muszą pokryć decydując się na opuszczenie spółdzielni – odpowiada:
– To była pomyłka księgowa – twierdzi prezes Nowakowski. Faktura, jak relacjonują mieszkańcy, zgodnie z zeznaniami prezesa przed sądem – bo sprawa jest w toku – miała zaginąć i zostać zaksięgowana dopiero w 2022 roku.
Mieszkańcy bloku Klimkiewiczowskiej 16 sami rozważają złożenie pozwu zbiorowego przeciwko działaniom spółdzielni. Z 'Hutnika’ odeszli i powołali wspólnotę, którą zarządza OTBS. Dlaczego chcieli odejść? Ich blok przez lata nie został podłączony do istniejącego gazociągu, przez lata – jak podnoszą – nie mogli doprosić się o nawet najdrobniejsze remonty, jak odświeżenie klatki schodowej. Dodatkowo zarzucają spółdzielni niegospodarność i brak transparentności.
– Na wszystko odpowiedź brzmi „nie”, bo nie ma pieniędzy. Najgorzej wygląda dolna część miasta, bo osiedle Ogrody i Ludwików wyglądają przyzwoicie, ale tutaj jest slums. Ludzie mieszkają w slumsach – podsumowuje Agnieszka Kasprzyk.
/mor/














