Polacy chcą Polski w EU, ale polski rząd nie chce respektować unijnych reguł

Obraz Capri23auto z Pixabay

Województwom, które przyjęły homofobiczne uchwały grozi wstrzymanie funduszy unijnych dla Regionalnych Programów Operacyjnych, z których gminy, ale też przedsiębiorcy finansują inwestycje. Potężna kara finansowa grozi też Polsce za niewykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej.

Komisja Europejska wystąpiła już do TSUE o nałożenie takiej kary i może ona być bardzo dotkliwa. W poprzedni piątek w wywiadzie dla opiniotwórczego dziennika 'Financial Times’ Didier Reynders, komisarz UE ds. sprawiedliwości stwierdził, że wysokość kar określi TSUE, ale jego zdaniem powinna wynosić 1 milion euro, czyli miesięcznie około 136 milionów zł. – Muszę przyznać, że jesteśmy u kresu tzw. dialogu z Polską. Próbowaliśmy go nawiązać, wysyłaliśmy listy i dokumenty, próbowaliśmy przed Trybunałem. Ale Polska nie ma zamiaru działać w pełni zgodnie z orzeczeniami TSUE – argumentował komisarz unijny.

– Niestety to nie jest pierwszy raz. Już płaciliśmy kary za wycinkę bez opamiętania Puszczy Białowieskiej, płacimy za to, że rząd nie był w stanie dogadać się z Czechami w sprawie elektrowni Turów, i to są bardzo wysokie kwoty dzienne. W przypadku puszczy to było 100 tysięcy euro dziennie. Obawiam się, i to już zapowiedziała KE, że to będą o wiele wyższe kary, bo dotyczą praw podstawowych i mogą mieć inny przelicznik – komentuje Bartłomiej Sienkiewicz, poseł Koalicji Obywatelskiej z województwa świętokrzyskiego.

TSUE, oprócz kar dziennych, może nałożyć też karę dodatkową, jednorazową, sięgającą dziesiątek lub nawet setek milionów euro za trwanie w decyzji o nieprzestrzeganiu orzeczenia. – Nie można kazać sędziemu kogoś skazać. To jest decyzja sędziego. Jeśli władza polityczna wpływa na sędziów, to znaczy, że to już nie jest demokracja zachodnia. Izba Dyscyplinarna zrobiona przez Jarosława Kaczyńskiego rękami Zbigniewa Ziobry jest niczym innym, jak batem na sędziów, żeby orzekali zgodnie z wolą Jarosława Kaczyńskiego, a nie z literą prawa. Unia Europejska nie może pozwolić na coś takiego, ponieważ to jest trochę tak, jakby Rosję przyjąć do Unii Europejskiej, bo tam, jak Putin powie, żeby kogoś skazać, to on jest skazywany – ocenia Bartłomiej Sienkiewicz.

– Rząd igra racją stanu i potężnymi środkami, które mogą nie trafić do naszego kraju w imię – tak naprawdę nie wiadomo czego – mówi Adam Jarubas, poseł do Parlamentu Europejskiego. – Polski rząd z praworządnością igra w sposób otwarty. Nazywa zasady prawa, które dotyczą wszystkich krajów Unii Europejskiej, tak zwaną praworządnością. Będąc uszczypliwym można wobec tego powiedzieć, że minister Ziobro jest ministrem tak zwanej sprawiedliwości. Mieliśmy już wiele przykładów na to, że minister Ziobro wykorzystuje swoją pozycję, jako Prokuratora Generalnego i ministra sprawiedliwości, żeby wpływać na postępowania. Nie wiem czy ktoś chciałby żyć w kraju, w którym politycy zastępują sędziów – dodaje.

O strategii zmierzającej do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej mówi Marzena Okła-Drewnowicz, posłanka Koalicji Obywatelskiej. – Jest jeszcze czas, żeby rozmawiać. problem polega na tym, że ten rząd nie chce rozmawiać. To nie tylko rodzi ryzyko nałożenia na Polskę kar dziennych, ale również może prowadzić do utraty przez Polki i Polaków tych 770 miliardów złotych, które są nam bardzo potrzebne. To jest bardzo nieodpowiedzialne i wynika ze strategii PiS-u, która zmierza do wyprowadzenia nas z Unii Europejskiej – ocenia posłanka.

Posłowie opozycji podnoszą zgodnie, że zapowiadanych efektów reformy sądów nie ma, bo czas postępowań sądowych się wydłuża. Średnia oczekiwania na wszczęcie sprawy wydłużyła się o niemal 2 miesiące. – W sądach jest kompletny bałagan i jeszcze będziemy karani za wyczyny pana Ziobry, który chce Izby Dyscyplinarnej jako bata, by wymusić polityczne posłuszeństwo sędziów – mówi poseł Sienkiewicz.

Parlamentarzyści PiS z regionu nie odbierają telefonów od Radia Ostrowiec. Nie odpowiadają na sms-owe prośby o komentarz w tej sprawie.
Tymczasem według opublikowanych wczoraj badań Kantara 81 procent Polaków nie chce wyjścia z Unii Europejskiej. Unie opuściłoby 7 procent, a 12 procent nie ma zdania na ten temat.

/mag/

Podziel się

Ważne wydarzenia